Menu

Wychowywanie dzieci:)

Ja mam pytanie, w związku z pytaniem, które padło niedawno, odnośnie karania dzieci klapsem, czy biciem - jak kto woli. Nie jest to żadna prowokacja, ani czepianie się, tylko zwykła ciekawość, bo może te mamy, które dają klapsy (w tym i ja(awve)) być może powinny skorzystać z porad tych, które nie każą dzieci w ten sposób (awve) A więc...(grins) Co robicie, kiedy prosicie o coś dzieci, czy tłumaczycie po raz enty - w moim przypadku zdarza się po kilkanaście razy, dopóki nie krzyknę - a dzieci i tak swoje? Mamy się tak prosić do wieczora - powiedzmy, żeby sprzątnęły swój pokój, a chodzić cały dzień w tym bałaganie? Czasami nie sprawdza się metoda, że ja zaczynam sprzątać córki pokój, a ona przyłącza się do mnie, bo nierzadko córka mówi: to Ty posprzątaj mamo(krejzolka) Nie działają zakazy bajek, karnego krzesełka, itd. Może macie właśnie jakieś sprawdzone sposoby, metody na swoje dzieci, czego nie stosują inne matki? Zaznaczam jeszcze raz, że to nie jest prowokacja, tylko zwykła porada(awve)(awve)

Magdzik
 773  18

Znajdź pytania na ten sam temat:

Przedszkolak Wychowanie kara klaps dziecko tłumaczenie

Odpowiedzi

izkalepszy
jeżeli mała nie chce sprzątać biorę ją za rękę i zaczynam zbierać zabawki jej rękami,jeśli protestuje idzie do kąta...zazwyczaj nie trzeba jej stawiać w kącie bo sama zaczyna sprzatać... jestem konsekwentna i nigdy nie odpuszczam
mycha2706
Zbieram zabawki gderając"czekaj,czekaj będziesz chciał coś ode mnie..."działa błyskawicznie(krejzolka) no i u mnie działa wyłączenie telewizora,komputera,czy zero kieszonkowego... Ale też chodze i gadam milion razy,za milion pierwszym razem się udaję...Hubertowi najczesciej odwracam uwagę..i tak jak pisałam póki nie bedzie znana przyczyna jego nieznośnego zachowania nie bede się go czepiac,ale jak się dowiem,ze On taki charakterny człowiek jest i nic Mu nie dolega psychicznie to się biore pięćset razy bardziej za Jego rozrabianie...
clyde22
Ja jestem w młodszej grupie wiekowej... Chyba się nie łapię? ;) Zresztą mam pierwszy klaps na koncie. Zbrodnia w afekcie w ubiegłą sobotę...
Mój dzieć jest młodszy, trzeba mu tylko cierpliwości (zabrakło mi jej) i zainteresowania nim. Myślę, że dzieć ma inny trochę świat niż świat nas, dorosłych, więc inne priorytety. Cierpliwość i konsekwencja w egzekwowaniu zachowań. Czasem może lepiej przez zabawę niż krzykiem...
Anemona
ja mówię raz i jak sam nie reaguje to go prowadzę za rękę i ma bez dyskusji to zrobić.
Np jak ogląda bajkę a w pokoju bałagan to mówię raz a jak nie reaguje i wyłanczam telewizor i do końca dnia go nie ogląda. A posprzątać musi.

Najważniejsza jest twoje słowo i twoje zdanie przenigdy nie możesz go zmieniać. Jezeli czegoś nie może to nawet jak by godzinę prosiła to nie może i koniec. a ty nie możesz zmienić zdania.

Jak wołam Patryka do domu z podwórka wołam raz jak po pięciu min go nie ma to ide po niego ( czasem zapomni po min że go wołałam) ale jak mnie widzi zaraz maszeruje do domu.
Nie można sie powtarzać w nieskończoność bo dziecko cwane zapamieta że ty tylko tak mówisz a ono w ogóle nie musi tego robić bo ty jeszcze 10 razy powtórzysz

Moje dziecko ma 6 lat i niestety problemu ze skupieniem sie muszę do niego mówić konkretnie, prosić o zrobienie jednej czynności i dopilnować żęby ją wykonał po tem zlecać następną.

Twoja córka mówi żebyś posprzątała za nią to ty jej odpowiedz NIE bo to ty się bawiłaś wiec ty masz po sobie posprzątać ja Ci mogę tylko pomóc. Ty staraj sie jak najmniej pomagać A jak posprząta to wychwal ją jak by co najmniej nauczyła sie fruwać. I wszystkim do okola opowiadaj jak to Monisia sama posprząta. ona bedzie mega dumna z siebie.
Beki
Gdybym miała milion razy tłumaczyć w kółko i to samo to bym na pewno zwariowała i osiwiała.. Moja dwulatka przechodzi teraz trudny etap (dla mnie oczywiście) i nie zawsze zachowuję cierpliwość. Jeżeli zdarza jej się miauczeć, bo coś wymusza, coś chce, to staram się nie reagować, ew. podchodzę do niej co chwilę i tłumaczę, że nie bo coś tam..oczywiście mówię głośniej, żeby mnie usłyszała bo drze się wówczas w niebogłosy.. Młoda ma od dawna "karne miejsce" i kiedy tak miauczy, sadzam ją tam.. ostatnio 30 min tak się szarpałyśmy, ale spokój miałam na jakiś miesiąc.. dodam że wówczas jestem cała mokra z wściekłości, ale sadzam.. walcze..podkrzykuje, że wpierdziele, że w dupe dam.
Klapsa daje w bardzo ekstremalnych sytuacjach. Kiedy to młoda robi coś czego wie że nie może.. próbuję sobie przypomnieć kiedy dostała klapa i za co ale nie pamiętam.. więc rzadko ją leje.
Każde dziecko jest inne.
smerrfetka
Jeśli sasetka nie chce posprzątać zabawek ostrzegam ją ,że jeśli tego nie zrobi JA posprzątam,ale ma kare do jutra włącznie się nimi bawić(pokoj)(pokoj) wystarczyło ,ze raz była taka sytuacja zakazałam jej się bawić zabawkami cały dzień i do dnia dzisiejszego mam spokój..rzucam hasło "sprzątasz zabawki boooo "i ona wie że ja nie żartuję.Tak jest z wieloma innymi rzeczami,np.nie chcesz nie jedz,ale dopiero będzie kolacja i nic nie dostaniesz nawet cukierka.
smerrfetka
konsekwencja konnsekwencja i jeszcze raz konsekwencja(kciuki)(kciuki)(kciuki) działa!!i nie trzeba bić (nigdy)(nigdy) jeśli mówisz nie to znaczy nie,jesli zakarzesz zabawek to tych zabawek nie ma!!po prostu nie ma nie ważne ,ze płacze,błaga,prosi,przeprasza,tuli się NIE to NIE....
Anemona
smerrfetka nic dodać nic ująć(kwiatek)
smerrfetka
Anemona (kciuki)(kciuki)(kwiatek)
Runka
u nas zazwyczaj starczy jak powiem raz, czasem przy drugim razie dopiero dziala ale jeszcze do 3 nie doszlo... jak narazie dwa razy sie zdarzylo ze Michas dostal klapsa i mam nadzieje ze wiecej takiej sytuacji nie bedzie...
madziullka
A ja się niewypowiadam bo ja przecież swoje dzieci tłukę na potęgę!!!(smiech)
Magdzik
Oj...ileż to razy z rykiem wychodziłyśmy... znaczy się ja wychodziłam, a Monika była wyciągana(grins) z placu zabaw i wyła całą drogę do bloku. Akurat tutaj nie mam sobie nic do zarzucenia. Ale np. wcale nie słucha, jak czasem pod blokiem siedzimy na ławce, a ona wyrwie się na plac zabaw bez zapytania, a ja za nią wołam:stój! Nie słucha i koniec! Pędzi na oślep, ale jak ją dopadnę, to wtedy nie ma zmiłuj... Mocny chwyt za rękę i do domu, bo ucieka i nie słucha. Ale jest wiele innych sytuacji, że po prostu ręce opadają... Ja jej tłumaczę, a ona się śmieje i to mnie jeszcze bardziej drażni (zla)
renata29
też miałam problem ze sprzątaniem,zaczęłam robić tak jak izkalepszy,na początku się darł potem go to bawiło aż wreszcie zakumał i teraz sprząta sam,czasem się jeszcze opiera i mówi żebym ja sprzątała ale wtedy tłumaczę,że to on nabałaganił i ja mogę mu tylko pomóc i wtedy chętnie się za to zabiera,muszę mu tylko dokładnie powiedzieć co ma pozbierać i gdzie schować,na histerie nie reaguję albo powiem coś raz i koniec,w końcu sam się uspokaja i przychodzi do mnie na kolana,jak mnie nie słucha to mówię,że czegoś nie zrobię albo mu nie dam i to też zwykle działa albo straszę go klapsami,dostał już kilka razy więc to też działa
jagoda30
Ja się już raz wypowiadałam i .......
martus1988
chyba się odniosę do wyżej wymienionych rad bo mój smyk też jest niesforny
korek221
Na Grzesia podziałało to: za chiny nie chciał pozbierać swoich klamotów mimo ,że poprosiłam kilka razy o posprzątanie...no głuchogłaz totalny...no to mu mówię"dobra nie posprzątasz dobrowolnie to ja to zrobię...do wora i do kosza na śmieci" - młody myślał,że żartuję do chwili aż na serio buchnęłam zabawki w śmieciowy wór i bęc do kosza...trzeba było widzieć te oczęta jak spodki i słyszeć ten ryk(smiech)
Od tego czasu młodziutki sam po zabawie łapie klamory w tempie rakietowym - wystarczy mu przypomnieć ,że kosz na śmieci czeka...działa też na niego to,że jak rozrabia na potęgę to mu"grożę" że nie będę na niego patrzeć- zaraz się uspokaja i błaga ,żebym na niego patrzyła i przytuliła- wiem to sadyzm, ale za to w jego przypadku skuteczny(grins)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.