Menu

Wyjątkowy gość przy Wigilijnym stole...

Co myślicie drogie NetMamy, o zaproszeniu do siebie na okres Świąteczny wychowanka domu dziecka?

amalka
 754  26

Znajdź pytania na ten sam temat:

świetaa

Odpowiedzi

domka
Jak najbardziej popieram .............(klaszcze)(kciuki)
sylwia30177
Ja również popieram(klaszcze)(kciuki)(kciuki)
amalka
Boimy się tylko, że narobimy dziecku/ dzieciom nadziei... (pout)
amalka
Właśnie @Geodziu... Mam podobne wątpliwości. Temat "bidula" jest mi bliski z pewnych wzgledow i wiem jakie są realia...
Grosik007
tylko czy potem oddacie to dzieciątko!??
Panterka
Ja podzielam zdanie @Geodzi... Też mam mieszane uczucia.. Z jednej strony to fajnie, myślimy, że pomagamy jakiemuś dziecku, ale z drugiej strony, to co dziecko czuje w takim momencie, wszystko fajnie, pięknie ale w końcu musi wrócić do rzeczywiśtości.. No ale na czas świąt może się z tej rzczywiśtości wyrwać.. Więc może, to jest dobry powód aby zaprosić je do siebie na święta..
goskapolak
No właśnie- narobię dziecku nadziei a potem nie będę umiała tym nadziejom sprostać....A przecież życie to nie tylko święta,ferie i weekendy...
smerrfetka
Dziecko i tak jest skrzywdzone ,ze jest w domu dziecka.Pójdziesz wybierzesz sobie dziecko ,a reszta???będzie patrzeć i co???Można skrzywdzić takie dzieciątko nieświadomie.To nie sklep ,że możesz oddać towar to człowiek ,który czuje .
renata29
A może by tak oprócz Wigilii, zabierać jeszcze później dziecko kilka razy w roku,przy jakichś świętach, żeby wiedziało,że jest ktoś kto o nim pamięta.I wyjaśnić mu, że spotykamy się przy wyjątkowych okazjach.Ale nie jestem zorientowana i nie wiem czy tak można.Ja bym tak chciała :)
kasia3030
o @renata29 dobrze pisze(kciuki)
amalka
No właśnie... W Waszych wypowiedziach zawarłyście wszystkie moje watpliwości (placze)
Iwona1977
Pomysl dobry ....ale jakie sa procedury? Chyba nie kazdemu kto przyjdzie dadza dziecko czy dzieci na piekne oczy??? Chyba lepszym pomyslem bylo by w kilka rodzin zorganizowac Wigilije w domu dziecka by zadne dziecko nie czulo sie pokrzywdzine .Jako wolontariusze zorganizowac zbiorke zabawek ,slodyczy czy ubran .... w kazdym miescie sa takie instytucje pisze to bo sama jestem wolontariuszka Caritasu i kilka razy uczestniczylam w takich imprezach w domu dziecka ( tylko raz na Wigilii kilka lat temu) Ale widzialam jak te dzieciaki ciesza sie z kazdego drobiazgu i ciepla jakim otaczaja je rodziny ktore przyszly z wlasnymi dziecmi...a co do domow dziecka...niektore maja tak duzo ze w glowie sie nie miesci ,szyneczki ,balerony itp ktore nie zjadane laduja w koszu na smieci...nie wszyscy o tym wiedza ale niektore domy maja sponsorow , i coraz to lepszych szukaja przy czym by uzyskac dotacje od nowego sponsora pozbywaja sie rzeczy od poprzedniego np poprzez spalanie ... wiem bo moja ciocia pracowala na kuchni w przedszkolu w Katowicach , dzieci tam mialy jedzenie jakiego wiekszosc nawet w domu nie ma, ubrania markowe , HM,Reebok, Levis itp i to szlo na spalenie,,,nie tylko to bo i lozka pietrowe drewniane i szafki dywany,,, moja ciocia po pracy zdolala " ukrasc' trzy worki z ubraniami dla moich dzieciakow gdzie nawet nowki maskotki byly z metkami ze sklepu
dyska29
Moi znajomi taki pomysl kilka lat temu zrealizowali Wzieli na Swieta rodzenstwo z domu dziecka Jednak ich kontakt trwa nadal kazde swieta wakacje dzieciaki zabieraja do siebie Zabieraja czasem na weekendy pomagaja w zakupie zeszytow ksiazek (niestety nie wiem czy bezposrednio czy daja jakas sume aby bylo dla wszystkich dzieci forma datku )Pamietaja o urodzinach imieninach itd Widzialam te dzieci tylko kilka razy i to zawsze w przelocie ze tak powiem ale do moich znajomych zwracaja sie wujku i ciociu Z tego co sie orientuje to oni pokazali im jak moze wygladac rodzina choc na poczatku byly male problemy z zachowaniem (chlopiec powinien miec juz ok 15-16 lat a dziewczynka ok 12 )a wiem ze jak je wzieli pierwszy raz to chlopiec napewno nie mial 10
Iwona1977
Ale tak czy inaczej nikt dziecka nie dostanie bez procedur ktore trzeba by zalatwiac juz we wrzesniu jak nie wczesniej
MamaMaya
moi tesiowe tak raz zrobili - wzieli na swieta chlopca z domu dziecka. mały był zachwycony, bawił sie z moim kilkuletnim wtedy mezem wspaniale, wszystko bylo cudownie i pieknie dopoki nie nadszedl dzien w ktorym maly mial znow trafic do domu dziecka. on po prostu był święcie przekonany ze juz tam zostanie, ze to nie jest tak na jeden raz, biedne dziecko co ono musialo wtedy poczuc! w kazdym razie skonczylo sie nieciekawie - zamiast pieknych wspomnien pozostal niesmak i trauma. maly powiedział na dowiedzenia cos co wmurowalo wszystkich i niestety caly czar prysł. moj mąz przez to nigdy w zyciu nie zdecydowal by sie na adopcje dziecka bo uwaza ze takie dzieci sa "wypaczone" i nie umieja okazywac wdziecznosci (zla) ja nie uwazam tego za dobry pomysl. bylam raz w domu dziecka w ramach wykladu z psychologii na studiach. same baby jakos taka nasza grupa byla i wylysmy jak bobry po tej wizycie. te dzieci ktore podbiegały i oblepiały nas bo myslaly ze przyszlysmy aby je zabrac....(placze)
kinia373
Jeżdżiłam do domu dziecka jako wolontariuszka, były tam dzieci z interwencji kryzysowej strasznie skrzywdzone przez rodziców i los także. Nigdy tego nie zapomne. A ile się napłakałam:( Gdybym mogła wzięłabym wszystkie dzieci.
goskapolak
No właśnie- jest tak jak piszecie- dzieciaki są święcie przekonane,że one tu zostaną.Mąż opowiadał mi o swoim kuzynie,którego syn zaprzyjaźnił się w szkole z chłopcem z DD.Miał on rodziców ale oboje pijących,jednak nie pozbawionych praw rodzicielskich.Chłopaczek często bywał w ich domu,był zapraszany na święta,zabierali go na wakacje.Trwało to cztery lata.
W tym czasie żona kuzyna zachorowała na wielopłytkowość.W Kanadzie miała siostrę też na to chorą i okazało się,że tam dostanie lek,za który w Polsce musiałaby sporo zapłacić .I będzie mogła normalnie żyć.
Pojechali więc obiecując chłopaczkowi,że będą go odwiedzać.
Po pół roku chłopaczek próbował popełnić samobójstwo.Teraz rzadko są w Polsce ale z tego co wiem nie próbują go odwiedzać.
Nie wiemy co siedzi w głowie dziecka,które nie zaznało miłości,które usilnie szuka kogoś, dla kogo będzie ważne.Czasem szlachetny według nas gest może zrobić mu dużą krzywdę.
jagoda30
może psycholog mógłby przygotować w jakiś sposób dziecko?Ja osobiście nie dałabym rady wziąć maluszka 3-4 letniego,bo ja wytłumaczyć powrót do DD?Starsze może lepiej by zrozumiało odwiedziny u cioci i wujka?
amalka
Ależ nigdzie nie wspomniałam o maluszku. Raczej byłoby to dziecko starsze nieco... Jestem pracownikiem socjalnym z wykształcenia i nie jedno słyszałam/ widziałam. Znam wychowankow domów dziecka (dososłych już) i jak wspomnialam wczśniej- temat nie jest mi obcy.

@Smerfiaczku masz mnie za człwieka bez serca? (pout) Dziecko wyznaczają opiekunowie/ wychowawcy.

Ps. Wybaczcie pisownię- piszę z telefonu.
lwica
@amalka , a możesz pomóc w inny sposób, może nawet lepszy, niż zabieranie na parę dni do swojego domu, też kiedyś o tym myślałam i byłam w trakcie realizacji, ale to nie takie proste jak nam się wydaje, a jaka trauma dla dziecka, wszystko jedno ile by miało lat, przychodzi czas rozstania ,święta się kończą i co wtedy??????????????????? Netmamy już wyżej poruszyły wszystkie za i przeciw, decyzja należy do Ciebie. Ja wybrałabym inna formę pomocy.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.