Menu

Wyjazd meza :(

Coraz blizej zostalo do wyjazdu. Czas nagle zaczal tak jakos szybko uplywac. Boje sie tych 3miesiecy,ze sie oddalimy od siebie. Mezowi udalo sie zalatwic by jechal na szkolke z kolega wiec zostawi mi auto i nie bede od nikogo zalezna. Juz jakos sie pogodzilam z tym ze jedzie,ale i tak mi smutno! Jakos to bedzie,musi byc.

monia1490
 704  17

Znajdź pytania na ten sam temat:

Niemowlęta Partnerstwo i Rodzina maz wyjazd sluzbowy

Odpowiedzi

KIciula
wiem co czujesz.moj maz bedzie od maja do pazdziernika w delegacjach.a jedna ktora mie martwi to na Ukraine:(w tamtym roku tez tak bylo,ale jakos dalam sobie rade z dwojka dzieci.dodam,ze ja musze radzic sobie bez auta,bo nie mam pawka,a auto pod blokiem stac bedzie tyle czasu:(glowa do gory pozdrawiam
clyde22
Macie spore wyzwanie. Przy chęciach dacie radę, co nie jest na pewno łatwe...
asiunia83
eeeeee to tylko 3 miesiące mój już parę lat wyjeżdża....bywa w domu 3-4 dni co 4-5 tygodni (kciuki)(kciuki) ja lubię jak go nie ma (grins)(grins) jestem bardziej zorganizowana i nikt mnie nie wnerwia (kciuki)(kciuki) można się przyzwyczaić
asiunia83
a to jest jeszcze jakaś koleżanka ???(krejzolka)(krejzolka)(krejzolka)
xkasiulax
A miało być na miesiąc?!...powiem szczerze,3-miechy bez mojego M://?/tęskniła bym okropnieee!!!!!!!ustalcie godziny nP: dzwonienia,.czy spotkania na Skypie,gg (kciuki) zdążycie się nacieszyć sobą:)....choć kurczę,na trzy miesiące...dla mnie to bardzo długo!!:(
mycha2706
Ajlowiu Niki(grins) Odpoczniecie,zatęsknicie(kciuki)
Ech... ja drugi dzień sama i jestem....SZCZĘŚLIWA(grins) Nikt mi nie marudzi,nie bałagani,luz blues and rock&roll (rock)
emikacpi
Mój jak pracował przez rok w londynie , też się nie widzielismy po 2 czasami 3 miesiące , było cieżko nie jedną noc przepłakałam do poduszki , nie raz mąż płakał do telefonu ale rok zleciał i teraz jesteśmy razem , wam też zleci najważniejsze żeby dużo ze sobą rozmawiać (kciuki)(kciuki) trzymam kciuki (kciuki)
welka
Mój w sobotę pojechał na ok 3miesiące,ale u nas to już standard,był miesiąc bo przyjechał na święta.Teraz podobno ostatni raz,ech który to już?Ciężko jest ale jakoś leci no i nie oddalamy się od siebie,wręcz przeciwnie jest wspaniale jak wróci.Chociaż przyznam że tym razem pod koniec zaczynał mnie drażnić(krejzolka)
aneta1262
moj już od ponad pół roku nie ma i jakoś musze żyć... mam dwójkę dzieci i muszę sobie dać rade... tęsknimy.. ale niestety jak mus to mus...
Runka
ja od poniedzialku siedze sama z synkiem w domu i raz na dwa miesiace moj M wyjezdza na minimum tydzien, chociaz w czerwcu i wrzesniu wyjedzie na 6 tygodni... pierwszy dzien jest najgorszy bo jakos tak pusto w domu sie wydaje... ale pozniej jest juz lepiej, gozej to znosi moj maluch bo teskni za tata... ale za to weekend spedza oni sami bo ja jestem w szkole... niestey przez rok nie mieszkam=lismy razem i tez ciezko bylo(choc po pewnym czasie jak przyjezdzal do nas to mnie draznil bo sie od niego odzwyczilam) ale teraz mieszkamy znowu razem choc czesto zdazaja sie jego wyjazdy sluzbowe, ale niestety takie sa uroki zony wojskowego
maja1482
jakoś to będzie, może taka rozłąka właśnie Was zbliży do siebie i przestaniecie bez sensu się kłócić, a zaczniecie ze sobą rozmawiać(kciuki) najważniejsze, żebyście przed jego wyjazdem wszystko sobie wyjaśnili
również trzymam kciuki(kciuki)(kciuki)
monia1490
Nie kolezanka nie jedzie-zakonczyl z nia znajomosc
tymianek
(smutna) hmmmmmmmm, najpierw miesiąc, teraz 3 m-ce ? Im bliżej wyjazdu, tym ten wyjazd się wydłuża (krejzolka)
renata29
chciałam napisać to samo co tymianek :)może byś się wreszcie zdecydowała na ile wyjeżdża:)
madziullka
moj 3 lata wyjezdza do pracy (holandia).poczatki byly łatwiejsze niz teraz. dzien w dzien wyje z tesknoty w poduszke...mam na glowie doslownie wszystko... dzieci rachunki zakupy(sklep 5 km od domu a ja bez auta,tzn stoi przed domem a nie mam szofera) w moim przypadku to totalna porażka bo ciezko mi tu samej a nie mam w zwyczaju wiecznie sie kogos o cokolwiek prosic po 5 razy.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.