Menu

wypadek w domu / panika ?????

Dziś maż został z mała oglądali bajki a ja poszłam po pranie . Gdy weszłam mała była fioletowa a mąż klepał ja po plecach zszokowany,i nie umiał powiedzieć co się stało . Zaczłam panikować wywoływać wymioty a mała miała otwartą buzie i nie oddychała potrząsałam nią głowa w duł klepałam po plecach uciskał klatkę żeby wypchnąć (przed oczami miałam obrazki z pierwszej pomocy , a to nie pomagało ) ,trochę to trwał i mała zemdlała . I dopiero wtedy pieniążek wypadła .Gdy ja ocuciłam mała była bardzo przerażona . A maż był już w drodze powrotnej od sąsiada bo chcieli jechać na pogotowie , maż tłumaczył ze dał małej złotówkę żeby wrzuciła do skarbonki . A ona włożyła do buzi , maż krzyknął wypluj to a ona ją połknęła . Jeszcze przez godzinę nie umiał opanować drżenia rąk i płaczu . Mała tuliła się do mnie i powtarzała bedę grzeczna . Myślałam że mi zejdzie z tego świata na moich rękach . A Jak wy reagujecie w takich wypadkach , spokojem czy paniką tak jak Ja ?????.

lola86
 789  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Zdrowie wypadek w domu

Odpowiedzi

katarynka3311
Ja tak, jak Ty panikuję. To nie jest dobre, bo wtedy nie myśli się "trzeźwo". Lepiej zachować zimną krew, choć wiadomo to trudne. Ja nieraz przestraszyłam małą, moją paniką, krzykiem. Współczuję Wam, bo ja pewnie zareagowałabym podobnie jak Ty. Wiadomo, że nie sposób mieć oczu dookoła głowy, ale odkąd moja mała się zakrztusiła kuleczką czekoladową (taką do mleka, ale jedzoną na sucho), staram się być czujna. Pozdrawiam(prezent)
monikas342
HEJ MIALAM TEZ PRZYPADEK Z ZAKRZTUSZENIEM.SYNEK MIAL 1.5 ROKU JADL JABLKO CHCIAL CHYBA COS POWIEDZIEC I JABLKO MU UTKNELO.TEGO NIE DA SIE OPISAC ROBILAM PODOBNIE JAK TY DO GORY NOGAMI TRZEPANIE TEZ SIE ROBIL JUZ SINY.NA KONIEC MOJ WSADZIL PALEC I PRZEPCHAL DLA SPRAWDZENIA PODALAM TROSZKE PICIA I MU TO SIE ZNOWU COFNELO.I POWTORKA POJECHALISMY NA POGOTOWIE I SKIEROWANIE DO SZPITALA CZY GDZIES NIE UTKNELO I NASTRASZYLI MNIE ZE MOZE NAPECZNIEC I SIE UDUSI DZIEKI BOGU POSZLO.ALE TO CO PRZEZYJE MATKA GDY SIE DZIECKO DUSI NIE IDZIE OPISAC.SIEBIE PAMIETAM JAKBYM BYLA W JAKIMS AMOKU CZLOWIEK RATUJE ZYCIE.TRZESLY MI SIE RECE NOGI Z WATY I NIC DO MNIE NIE DOCIERALO CO KTO MOWIL TRZYMALO MNIE TO ZE 3 GODZINY.TEZ MIALAM STRACH ZE STRACE PRZEZ GLUPOTE DZIECKO.DO TEJ PORY MAM STRACH Z JABLKIEM.MOJ PODAJE POKROJONE A JA PRZEZ TEN URAZ DO TEJ PORY TRE NA TARCE CHOCIAZ MA SKACZONE 3 LATA.I NIE WIEM KIEDY MI TO MINIE.CIESZE SIE ZE I U CIEBIE TO SIE SZCZESLIWIE SKOACZYLO.I ZYCZE DUZO ZDROWKA DLA MALEJ SKARBONECZKI:)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)
Karola5
Hej. Ja też miałam przypadek z zakrztuszeniem się dziecka, tylko że Zuzia jak była mniejsza i piła z kubka i coś powiedziała no i "wpadło" nie tam gdzie potrzeba, zdarzało się, że Amelka próbowała zjeść mi coś z podłogi i w porę to zauważyłam bo nie była to mała rzecz i odkąd uczy się teraz chodzić, to zanim puszcze ją na podłogę to wszystko muszę pozbierać, bo jest "wszystkożerna"... Przy dzieciach trzeba mieć w d...pie oczy (jak ja to mówię), nie martw się. Będzie dobrze.
Majaaaaaa0000
Paniką tak jak Ty...
ada410
Oczywiście że w nerwach człowiek nie wie co robić i to wcale nie jest przypadek odosobniony, ale im szybciej opanujemy nerwy tym szybciej będziemy wstanie pomóc poszkodowanemu... A ja choć zawsze staram być opanowana to też raz miałam podobny przypadek jak i ty. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło...
Runka
ja w rakcie nie panikuje jedynie pozniej jak juz doprowadzam syna do "zycia".... spokoju nauczylam sie w momencie gdy mi syn sie zanosil, i wiem ze najlepsze co moglo byc w tym momencie to wlasnie spokoj (starczy ze moj maz i syn panikuja w przypadku jakiegokolwiek wypadku, ja musze juz byc opanowana)... Michas mi od 5 miesiaca do ok 13 miesiaca zycia co chwile sie zanosil i musialam dzialac z zimna krwia by mu pomoc, choc nie powiem zebym nie byla przerazona ale jak bym spanikowala bym nie mogla trzezwo myslec, wiec paike pozostawiam na pozniej... otatnio Michas mi sie dosc powaznie popazyl i tez opanowana i spokojna zadzialalam i Michas widzac ze mama spokojna to i on sie szybko uspokoil a ze w srodku az we mnie wzalo to juz inna sprawa
mycha2706
W razie takich poważnych zagrożeń jestem tak spokojna,ze się sama sobie dziwię,wszystko robie na chłodno i logicznie,dopiero później odreagowuje,najczęściej płaczem...
pscolka1987
ja to bym umarła ze strachu (kwiatek) ja miałą taki przypadek ale z moim tatą ze jak pił wodę to po prostu się zakrztusił myślałam że już nic mu nie pomoże a jednak ta pierwsza pomoc jest bardzo potrzebna znaczy by umieć ją wykonać ..
daryjka87poznan
Nie byłam nigdy w takiej sytuacji. Nie wiem co bym zrobiła ale pewnie bym wpadła w panike, była bym cała rostrzsiona.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.