Menu

Zadajecie sobie czasami pytanie o sens życia?

Dziewczyny byłyście w takim momencie w swoim życiu, że mimo to iż macie męża, dziecko, dom zastanawiłyście się nad sensem swojego życia? Pewnie to dlatego, że może siedze z dzieckiem w domu, ale czasami zastanawiam się czy wszystko ze mną okey.

martax
 526  18

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Partnerstwo i Rodzina sens życia

Odpowiedzi

bunia88
Ja zawsze powtarzam, że najgorsze jest robić problem z niczego. Ciesz się, że jesteś zdrowa masz rodzinę. Ale wydaje mi się, że potrzebujesz czasu tylko dla samej siebie, lub też pospotykania się ze
bunia88
Ja zawsze powtarzam, że najgorsze jest robić problem z niczego. Ciesz się, że jesteś zdrowa masz rodzinę. Ale wydaje mi się, że potrzebujesz czasu tylko dla samej siebie, lub też pospotykania się ze
natka86
Znajdź może jakąś pasję, hobby i oddaj się temu na jakiś czas.
LaMandragora
Cala masa ludzi sie nad tym zastanawia. Moze nawet nie nad swoim sensem zycia, ale nad sensem zycia ogolnie. I nie ma w tym nic dziwnego. Mozna sie odnalesc w swoim dniu codziennym, ale czlowiek nie odizoluje sie od swiata zewnetrznego, a ten niekoniecznie zawsze nastraja pozytywnie.
Szczegolnie, jezeli popatrzy sie na takie zjawiska, jak male dzieci, ktore choruja i umieraja, czy to, co dzieje sie teraz w roznych krajach, zabojstwa malych dzieci przez wlasnych rodzicow. Jak popatrzy sie na to, jak bardzo niestabilna jest sytuacja zawodowa, ze dzis jeszcze cos jest, jutro nie wiadomo, czy bedzie za co zyc, gdzie mieszkac. Zycie nie nastraja pozytywnie. Grunt to sie odnajdywac, w tym, co jest. Jednak samo pytanie o sens zycia nie jest niczym niezwyklym, ani wg mnie oznaka nudy. Jest po prostu oznaka myslenia i widzenia tego, co sie dookola dzieje. Patrzenia poza czubek wlasnego nosa.
Beatka2010
Ja bardzo często o tym rozmyślam :-)
amalka
Hmy... Myślę często o tym, czy mężowi nie byłoby lepiej beze mnie... Bez szpitali, wielkich sum wydawanych na leki, bez moich ograniczeń, bez wszystkiego przez co przeszliśmy... Wiem również, że nie mogę myśleć negatywnie! Tyle dobrego mnie w życiu spotkało- na głowę mi nie kapie, głodem nie przymieram, mam cudowną rodzinę, fajną pracę, świetnych ludzi w swoim otoczeniu, "bioniczne nogi" hehe

Co do sensu mojego życia- jest nim Krzysio (serce)(cukierek)
amalka
Hmy... Myślę często o tym, czy mężowi nie byłoby lepiej beze mnie... Bez szpitali, wielkich sum wydawanych na leki, bez moich ograniczeń, bez wszystkiego przez co przeszliśmy... Wiem również, że nie mogę myśleć negatywnie! Tyle dobrego mnie w życiu spotkało- na głowę mi nie kapie, głodem nie przymieram, mam cudowną rodzinę, fajną pracę, świetnych ludzi w swoim otoczeniu, "bioniczne nogi" hehe

Co do sensu mojego życia- jest nim Krzysio (serce)(cukierek)
misiamama
Często o tym myślę, ale ja już jestem takim myślicielem od dawien dawna więc tak już mam, bywają gorsze i lepsze chwile, ale generalnie zawsze staram się patrzeć na jaśniejszą stronę życia.
emma26
ja również zadaje sobie to pytanie czasem, ale chyba każdy tak ma.. eh mamy wzloty i upadki, wszyscy. Według mni najważniejsze jest to żeby się nie zatracić, żeby pamiętać o swojej wartości i mieć poczucie własnej wartości. :) Pozdrawiam
LaMandragora
Mi sie dodatkowo wydaje, ze samo pytanie sie o sens zycia czy tego, co robimy, moze byc motywujacy. Czasem warto zastanowic sie po prostu czy zyjemy naprawde tak, jak tego chcemy.
Moj znajomy pracuje w hospicjum i ma ciagle kontakt z ludzmi umierajcymi... i jest tyle rzeczy, ktorych oni zaluja, ze nie wykorzystali, nie zrobili, kiedy jeszcze mogli.
Czasem bywa, ze gonimy za czyms, co nie ma sensu lub robimy cos, aby komus dogodzic a tak na prawde sie nie spelniamy w zyciu. Takze takie spytanie siebie o sens tego, co sie dzieje w moim zyciu od czasu do czasu moze byc bardzo rozwojowe wrecz...
Anulkaa
Owszem zadawałam sobie to pytanie i już mnie pomału deprecha łapała. Niestety mój związek mnie do tego doprowadził, a raczej to że nie czułam się w tym związku taka *happy*. Jeszcze 7 miesięcy temu zalewałam się łzami bo nie wiedziałam po co w ogóle człowiek żyje, jak ma tak spier... życie. Wtedy to podjęłam trudna decyzję, że zakończę nasz związek. Obecnie od miesiąca mieszkam sama, ex się wyprowadził. Już nie płaczę a i sens życia nagle powrócił, dawne marzenia, cele w życiu i plany. Nie mówię że nagle fruwam w obłokach i jestem mega szczęśliwa, ale pomału dochodzę do siebie i już nie płacze. A co najważniejsze to ja decyduje o sobie i w końcu mogę iść swoją drogą (kciuki) Już nie czuje się taka przytłoczona i bez perspektyw, a wręcz przeciwnie.
Nie martw się, z Toba jest na pewno wszystko ok. Po prostu doszłaś do momentu kiedy trzeba coś w życiu zmienić, skoro na obecna chwile nie widzisz w nim sensu. Może praca? Albo jakaś nowa szkoła, żeby podnieść kwalifikacje? Albo zapisać się na jakiś kurs? Można się tylu nowych rzeczy nauczyć. Albo znaleźć sobie nowe albo wrócić do starego hobby? Albo wyjazd w miejsce gdzie zawsze chciałaś pojechać? (kwiatek)(prezent)(prezent)
LaMandragora
Geodonna23... to tak jak ja...
renata29
Nie mam tego problemu.Wiem po co żyję.Coraz bardziej też doceniam to co mam i uświadamiam sobie,że naprawdę nie ma na co narzekać.
MamaMaya
anu80 napisała:
Mialam tak w zwiazku z pierwszym mezem. Oczywiscie nie od razu. Po 7 latach postanowilam sie rozwiesc. Od 2008 roku kwestia sensu mojego zycia nawet nie przychodzi mi do glowy, bo jestem szczesliwa osoba.
Mysle, ze jak cos "mierzi w srodku" czlowieka, to nie ma sensu tego probowac zdusic. Predzej czy pozniej wybuchnie z podwojna sila. Na biezaco trzeba robic sobie wewnetrzne porzadki.

zgadzam się - nie ma co się dusić bo zycie jest tylko jedno! nie popieram osób mówiących że "nie ma ci robić problemu i cieszyć się tym co się ma", g... prawda! to co mam zaciskać zęby co dzień i robić dobra minę do złej gry? a może gdzieś czeka na mnie szczęście, jest na wyciągnięcie ręki tylko trzeba coś zrobić, ruszyć się, pomyśleć nad pewnymi sprawami? ja tam nie umiem być szczęśliwa na siłę i sama co dzień myślę czy to jest to - czy tak chcę żyć, czy tak powinnam żyć i liczę chyba na jakiś cholerny cud, że coś się wreszcie zmieni i zacznę żyć spełniona i szczęśliwa...
(przewracaoczami)
MamaMaya
oczywisie jesli ktos czuje sie szczesliwy to nie ma co sie doszukiwac dziury w całym - pisząc mialam na mysli osoby ktore czuja ze coś je gryzie (grins)
natka86
Wow jaka dyskusja pod moim pytaniem, dzięki netmamy :)
natka86
Przepraszam martax kliknęłam nie na to pytanie hihi (szok)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.