Menu

Zarysowany samochód

Witam Was.
Wczoraj na niemonitorowanym parkingu osiedlowym przypadkowo zarysowałam przód jednego samochodu. Auto to za bardzo wystawało w stronę jezdni. Nie miałam żadnego długopisu, więc nie zostawiłam numeru. Czekałam przy aucie lecz kierowca się nie zjawił. Było ciemno i nadchodziła spora burza. Z tego co pamiętam świadków raczej nie było. Pamiętam że jeden pan siedział przy barze, ale czy będzie coś pamiętał to nie wiem. Ja nie mam żadnych uszkodzeń, natomiast tamten tak - szerokie krechy ok 5 cm z przodu auta. Pojechałam na tamten parking jeszcze dzisiaj żeby zobaczyć czy zarysowane auto stoi, ale już go nie było. Nie wiem czy tak duże uszkodzenie ja zrobiłam, czy było tam coś już wcześniej skoro ja mam leciutko zarysowany kołpak...?
Czy sprawa wyjdzie na jaw kto to zrobił? Co mi ewentualnie grozi? Szczerze powiedziawszy chciałabym uniknąć kary. To on stanął zbyt blisko jezdni. (niby...)

Lady92
 2356  12

Znajdź pytania na ten sam temat:

samochód

Odpowiedzi

Lady92
W tamtej chwili niczego nie miałam przy sobie poza dokumentami. A jak pojechałam w tamto miejsce dzisiaj to już zarysowanego auta nie było.
ada410
Na twoim miejscu zgłosiłabym się na policję i opowiedziała im co się stało. Być może uszkodzenia na tamtym samochodzie były już wcześniej ale sama napisałaś że pewności nie masz. Ale skoro na twoim plastikowym kołpaku są ślady, to bardzo prawdopodobne że i na tamtym samochodzie będą one widoczne. Ucieczka z miejsca zdarzenia w Polsce, jest traktowane jak jazda pod wpływem alkoholu. I nie ma tu znaczenia fakt, że samochód był nie prawidłowo zaparkowany. Więc jak właściciel tamtego pojazdu zgłosi to na policję i ta zacznie szukać sprawcy, to Ty będziesz miała niezłe kłopoty. A jak znam życie, to świadkowie tego zdarzenia zawsze się znajdą... A na przyszłość: zapisz sobie (nawet na komórkę) numer rejestracyjny poszkodowanego samochodu, to łatwiej będzie dotrzeć do jego właściciela. No i zawsze miej w torebce długopis i notesik, bo jak widać mogą się przydać...
jagoda30
sorry jestem kierpwcą i jakoś nie moge sobie wyobrazić jak można komuś zarysować samochód kołpakiem....zderzakiem,błotnikiem,hakiem tak
MamaMaya
a do tego baru nie łaska bylo isc po kartke i dlugopis???
piasekpustyni
U nas w samochodzie też jakiś "kierowca" zarysował nam błotnik i jest to strasznie widoczne i paskudne ogromne otarcie, też nie zaczekał, nie zostawił wiadomości... jakie ludzie mają sumienia??? - coś zbroiłeś to jeszcze kombinujesz żeby się z tego wywinąć... szkoda słów! pees. zazwyczaj każdy ma komórkę - nawet w tel. można zapisać sobie nr. rejestracyjne i pojechać na policję i powiedzieć co się stało to namierzą właściciela. Uczciwość to dziś baaaaardzo rzadka cecha:(
Tuptolek
po co będziesz lecieć i się przyznawać? No chyba, że masz za dużo kasy. Czekałaś chwilę i ok.
Tuptolek
jeśli gościu to zgłosił i jeśli ktoś Twoje nr spisał to Cię znajdą, dostaniesz mandat i tyle, ale zazwyczaj jak ludzie widzą, że sprawca obtarcia czeka na właciciela samochodu to sami nie interweniują, proste pytanie: myślisz, że jakby ktoś Tobie obtarł to by na Ciebie czekał?
amalka
Myślę jak dziewczyny... Zapewne tym pytaniem chciałaś sobie "oczyścić" sumienie a tak czy inaczej martwisz się o własną "skórę"... Wiem co czuje ktoś, komu zniszczono samochód. Nasz skopano pod blikiem a niewiele po "naprawie" ukradziono (placze) Jeśli chcesz być fair- powieś ogłoszenie na drzewie, słupie, latarni... obok pechowego miejsca. Tak czy inaczej- dla chcącego nic trudnego. Mogłaś bez problemu skontaktować się z właścicielem samochodu. Po prostu nie chciałaś/ bałaś się konsekwencji. Tylko, że ten medal ma dwie strony. To Ty mogłaś być na miejscu osoby poszkodowanej. Co byś czuła?
ada410
Tuptolek, Pytasz się po co lecieć i się przyznawać. Więc tobie odpowiem. Bo tak nakazuje uczciwość i własne sumienie. Chyba jesteśmy normalnymi dorosłymi ludźmi. którym zdarza się o czasu do czasu popełniać błędy ale i umiemy się do nich przyznać. Bo tak powinno się właśnie zrobić. Też jestem kierowcą, i też zdarzyło mi się trącić komuś samochód. Jeden telefon, czy wizyta i miałam czyste sumienie a poszkodowany właściciel pokrytą szkodę. No chyba że Lady92 miała coś do ukrycia np.jazdę po alkoholu np piwie, ale o to ją raczej nie posądzam.
Jak mnie by tak zrobili to oczekiwałabym od innego kierowcy tego samego. A takie rozumowanie że nikt nie widział to nie ma tematu, to tak jak chowanie głowy w piasek. Więc nie dziwmy się że w naszym pięknym kraju mamy tak jak mamy czyli poniszczone drzewka brudne trawniki zniszczone przystanki itd. Bo oczywiście nikt nic nie wie, nikt niczego nie widział, więc nic się nie stało. A te wszystkie szkody zrobiły krasnoludki lub przybysze z innej planety.
Tuptolek
Tak i Ty myślisz, że świat się zmieni bo ona poleci na policję się przyznać do obtarcia samochodu. Fajnie, że niektórzy jeszcze się łudzą takimi tekstami, widocznie mało kopniaków jeszcze od świata dostali. Póki nie jest to wypadek, a obtarcie, które można za niewielkie pieniądze odmalować to bez przesady. Zapytajcie się własnych mężów co by w takiej sytuacji zrobili, jestem bardzo ciekawa.
ada410
Akurat w tej kwestii mój partner mnie popiera...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.