Menu

Żebranie po domach/mieszkaniach w blokach

Czy u Was też mają miejsca tego typu sytuacje, że po blokach i domach chodzą biedni ludzie i żebrzą o parę groszy na jedzenie dla dzieci? Już nie raz spotkałam się z tym i mąż (raz, jak byliśmy u teściowej) nie dał pieniędzy, ale trochę jedzenia (mleko, bułki), a niedawno taka sytuacja miała miejsce u nas w bloku i również nie daliśmy kasy (bo co niektórzy tak by woleli pewnie), tylko z lodówki dałam to, co miałam pod ręką. Jak podchodzicie do tego? Chętnie się dzielicie tym, co macie, czy raczej nie macie zaufania? Co wolicie dać żywność, czy pieniądze? W ogóle są w Waszych miejscach zamieszkania takie przypadki?(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)

Magdzik
 1491  16

Znajdź pytania na ten sam temat:

żebranie bieda pieniądze

Odpowiedzi

Edytka85
Nie spotkałam się z taką sytuacją ( że ktoś przychodził i prosił do domu), ale kiedyś pod supermarketem jeden pan spytał, czy nie kupiłabym mu bułki. Kupiłam. Pieniędzy bym nie dała, ale jedzenie czy ubrania tak.
madziullka
zawsze cos kupie a pieniedzy nie dam nigdy. kiedys tez mialam przypadek ze podszedl do mnie chlopiec(to bylo w innym miescie na dworcu PKP) i zapytał czy bym mu dała 2 zł na bułkę. 2 zł ci nie dam ale pojde do sklepu i ci tę bułkę kupię... poszedł ze mną kupiłam mu tę bułkę i coś do picia. ale o 2 zł prosił dalej. Powedziałam że ma bułkę i picie a dla rodziców na picie mu nie dam. przyznał że jak nie uzbiera pieniędzy to dostanie lanie. i tak nie dałam. ale rzeczowo pomagam jak tylko moge... może ja się kiedys w takiej sytuacji znajde to mam nadzieje ze ktoś też mi pomoże
MaLaCzarna
Nie mam takiego problemu , bo mieszkam na osiedlu zamkniętym (kciuki)
daryjka87poznan
Są u nas takie sytuacje. Kilka dni temu własnie chodzili ale pijacy i zbierali jak oni to twierdzili na jedzenie. Kiedys kilka lat temu biedni cyganie chodzili, jeden był tak bezczelny ze wszedł bez pozwolenia na naszą posesje.Na szczescie to zauwazylismy, moja mama poleciala mu sie spytac szybko czego tutaj szuka a on zmieszany powiedział ze patrzy co na ogrodku rosnie zeby mogł zjesc. (wow)(wow)(wow)
KlaudynaK
Hmmm... Pieniędzy nigdy nie daję, ale dzielę się tym co mam. Kiedyś kiedyś jak nie miałam dzieci, podszedł do mnie w centrum chłopak i zapytał czy nie mogłabym kupić bułki i serka dla jego siostry bo jest chora a on stracił pracę... No to poszłam i kupiłam kilka produktów spożywczych, miałam parę groszy wtedy przy sobie. Wybierał to co mu potrzebne, i przyznaję żadnej pierdoły wtedy nie było... Drugiego dnia koleżanka oddała mi swoje śniadanie bo zostałam pusta do wypłaty... Ale nie patrzyłam na to bo wiedziałam, że ja sobie jakoś poradzę. Teraz jak mam dzieci to wszystko przeliczam, ale jak koleżanka czy ktoś potrzebuje, to zawsze się dzielimy tym co mamy.
MamaMaya
u mnie co tydzień chodzi cyganka - twierdzi że zbiera na jedzenie dla dzieci ale jak znajomy dał jej pół bochenka chleba to ta wyrzuciła go przed klatka!!!! (zlosc) więc jak ją tylko widze to mam ochotę ją w tyłek kopnąć!!! kiedys przyszedł też jakiś facet i od razu powiedział że chce coś do jedzenia - oczywiście mu dałam i byłam wręcz w szoku że nie chce pieniędzy (krejzolka)
betty
jedzenie tak pieniędzy nigdy...
smerrfetka
zawsze coś daje do jedzenia,pieniędzy nie(nigdy)(nigdy)(nigdy)
mycha2706
A ja jestem naiwna,zawsze daje jak mnie proszą,a jak nie prosza to też daję...ale nie pijakom.
Kiedys mieszkałam we Wrocławiu na "trójkącie" podobno baaardzo zła dzielnica,nigdy mnie nie spotkało tam nic złego a później dowiedziałam się dlaczego...pod mostem zawsze siedział pan,który nie miał renty,zbierał pieniądze na opłaty,jedzenie,nie pił alkoholu i codziennie jak szłam do pracy dawałam mu cokolwiek chociaz czesto bywało tak,że sama nie miałam i okazało sie,że ten pan mieszkał niedaleko mnie... szłam a menelki czapki z głów ściagali mówiąc"dzień dobry panienko",nigdy zaden mnie nie zaczepił.
Pamietam tego pana do dnia dzisiejszego i mam nadzieję,że już mu lepiej sie powodzi(kciuki) U nas pod marketem stoja czasami młodzi faceci i chcą wiadomo na co..na przelew,wtedy mówię,że mój mąż cięzko na to pracuje i też mogą wziąć się za robotę.
Nie cierpie za to cyganó chodzących od domu do domu...dobrze,że mam walecznego psa,który nikogo nie wpuści
xkasiulax
j.w jedzenie tak pieniądze NiE!Żarcia jeszcze nikomu,nigdy nie poskąpiłam (awve)
renata29
Jak mieszkałam z rodzicami,przez jakiś czas chodził pan,który mieszkał na działkach i prosił o jedzenie,kilka razy mu dałam.Teraz tylko raz przyszła jakaś kobieta i chciała pieniędzy ale ja nie miałam drobnych.
Brygidka82
Raz na jakiś czas ktoś przyjdzie, jak mam to dam jedzenie ale kasy nigdy nie daje.
kasiam146
u nas nie chodza ale jakby sie zjawili to kasy napewno nie dostana jak beda chcieli to cos do jedzenia dam ale pieniedzy nigdy
JustiSam
Chodzili, ale tylko ci co chcieli pieniadze.
beatka7623
Ja dawałam kiedyś...do momentu kiedy zostałam wyzwana i jedzenie wyrzucone a cięzko mi wtedy było (zla)
Po za tym u mnie strasznie dużo ludzi łazi i jak bym nawet 1zł chciała wszystkim dać to by mi ze 100zł tygodniowo wyszło a na to mnie nie stać Poza tym to są ludzie którzy są w dość młodym wieku więc do roboty mogą się wziąść a nie żebrać i zabierać naprawdę potrzebującym (zlosc)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.