Menu

Znane czy na topie?

Zastanawiam się nad prezentem dla dziecka. Wiem, że to będzie książka. Czy kupić coś co znam, co MNIE się dobrze kojarzy, np. Poczytaj mi, mamo, porządna książka ze znanymi mi tekstami, tym razem na dobrym papierze i w twardych okładkach, czy raczej coś, czego nie znam, ale dziecku spodobała się okładka?

rosolzkury
 769  37

Znajdź pytania na ten sam temat:

prezent książka dla pięciolatka

Odpowiedzi

lola86
zgadzam się z @ geodzia dostaliśmy teraz kubusia puchatka pisanego rymowanka . Czysta tandeta
margolcia85
Chyba wybralabym znane, stare dobre baśnie 1001 nocy, czy braci Grimm, to sa bajki a nie te dzisiejsze udziwnione kosmiczne i bezsensowne...
syla
Baśnie braci Grimm super chyba z 1000 razy przeczytałam piękne
ladysz
Stare, dobre i sprawdzone bajki- to jest to. Z sentymentem czytam dziecku to, co mnie sie podobalo:)
rosolzkury
Dziewczyny, dziękuję Wam! Już sobie myślałam, że coś ze mną jest nie tak. Wielu rodziców chce koniecznie Boba budowniczego, czy gadające samochody. Mnie się nie podobają te "bajki". I nie wiem jak Wam, ale mnie nie podobają się te bajki bez przemocy, typu Teletubisie. Nie mówię, że dzieci mają być straszone, ale pewna dawka strachu pozwala dziecku wyćwiczyć radzenie sobie z tymi emocjami. W baśniach braci Grimm straszyło jak jasny gwint. I co? Poumieraliśmy? Nie!
ladysz
Ja nie poumierałam, bo nie chciałam, by mi mama to czytała. Wolałam coś z appy-endem ;)
ladysz
Ja nie poumierałam, bo nie chciałam, by mi mama to czytała. Wolałam coś z happy-endem ;)
rosolzkury
Tam był happy end. Zwyciężało dobro. Czy to nie szczęśliwe rozwiązanie?
ladysz
Wiesz co? Nie wiem. Jak napisałam, nie pozwoliłam, by mi mama to czytała. Wolałam inne bajki. Spokojne, łagodne, pogodne.
rosolzkury
Ja chyba mam duszę awanturnicy. Lubiłam to napięcie, lubiłam się trochę bać.
ladysz
Każde dziecko jest inne. I dobór bajek powinien być rozpatrywany indywidualnie.
rosolzkury
Tak, ale niezależnie od tego, czy dziecko jest wrażliwcem czy awanturnicą, należy czytać mu najlepsze przykłady literatury. Tak jak napisała Lola86- po co dawać tandetnego rymowanego Kubusia, kiedy można dać prawdziwego Kubusia?
ladysz
Wiesz, są też tacy rodzice, którzy stawiają na ilość, nie jakość. A poza wszystkim, nie czarujmy się. Dobra literatura (i nie tylko) w naszym kraju nie jest tania. Nie każdego stać na kupowanie książek dla dziecka za 50zł.
rosolzkury
Ladysz, ale na plastikowe zoo za 120 to już stać? No bez jaj, proszę.
ladysz
Nie. Jak nie stać, to po prostu nie stać na drogie prezenty.
mila97
Ja znam rodziny w których nie ma w ogóle książek. Mam taką koleżankę. Ma ślicznie urządzone duże mieszkanie, żywcem jak z ikei. W całym tym dużym mieszkaniu ma jeden regał. Na tym regale stoi 6 książek oprawnych w skórę. Jeśli weźmiesz je do ręki, to przekonasz się, że to albumy ze zdjęciami. Sądzę, że w takim domu nie znalazłyby się pieniądze na książkę inną niż szkolny podręcznik.
rosolzkury
Ale Ladysz ma też trochę racji. Są domy, w których nie stać na to, by wydać blisko 50 zł na książkę. I ja znam takie rodziny, Mila, To są rodziny, w których dzieci są zapisane do biblioteki od 3 roku życia :D
mila97
No, taką rodzinę też znam. Najmłodsze dziecko jest moją chrześnicą i dostaje od cioci książki :D
rosolzkury
Fajnie ma z taka ciocią :). Ja z kolei nie wszystko chce zatrzymać w domu. Więc oddaje w "dobre ręce". Dużo ciuszków, książek...Zostają te najcenniejsze. I nie mówię o cenie :D
mila97
A wiecie, ja książki po angielsku kupuję na... ciuchach :D
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.