Menu

Zostać czy odejść – ile jesteśw stanie poswięcić dla dziecka?

Na początku jest wspaniale. Miłość uderza do głowy i wydaje się, że nie może być lepiej. Po pewnym czasie jednak, gdy pojawiają się dzieci, przybywa wspólnych obowiązków - zmieniają się także oczekiwania. Aż w pewnym momencie jest naprawdę krytycznie. Czy jest więc sens ciągnąć to dalej? Czy raczej lepiej rozstać się i poszukać dla siebie prawdziwego szczęścia? No właśnie, dla siebie... A co z dziećmi? To one przecież cierpią zazwyczaj najbardziej, gdy rodzice się rozstają. Co więc sądzicie? Lepiej rozstać się, czy tkwić w związku dla dobra dzieci?

Ania
 1188  8

Odpowiedzi

martus1988
Ja powiem tak, tzn. napisze moje zdanie jest takie by dla dobra dziecka odejść. Ja to zrobiłam to teraz potrafie się dogadać z ojcem dziecka. Brajan z checią idzię do ojca a wczesniej jak byliśmy ze soba to się kłóciliśmy i Brajan z ojcem nie chciał przebywać a jak widzi, że nie kłóca się rodzice to on wie, że się szanujemy choć jakbym mogła to bym na jego ojca nawrzucała.... ale nigdy przy dziecku tego nie zrobie. Ze względu na jego ojca i samo dziecko staram się by Brajan odczuł, że ma ojca i matkę. A złości to musze schować w kieszeń.
amalka
Dla dziecka jestem w stanie poświęcić wszystko, szczególnie związek z człowiekiem, z którym nic mnie nie łączy...

Czy dzieci cierpią najbardziej gdy rodzice się rozstają? Nie wydaje mi się. Znacznie bardziej przeżywają domowe awantury, siniaki na ciele matki (lu co gorsza na własnym!!!) nasłuchiwanie cy tata wraca do domu i strach o to w jakim stanie (jeśli problem tkwi w alkoholu)...

Znam dorosłą już teraz dziewczynę, która niedawno wypomniała matce, że "mimo wszystko" trwała przy tacie i tak strasznie przejmowała się tym "co ludzie powiedzą"... A ludzie mówili bo każdy wiedział, każdy współczuł... Dziewczyna do tej pory trzęsie się na widok osoby pijanej, wzdryga się gdy coś stuknie, gdy ktoś krzyknie... Smutna historia i w życiu nie zafundowałabym tożsamych wspomnień mojemu synkowi.

Na szczęście mam udane małżeństwo, choć jak w każdym chyba związku zdarzają się drobne scysje...
emiliab
Jednak dzieci bardziej cierpią, kiedy widzą jak bardzo rodzice się nie kochają. Chyba lepiej się rozstać i się szanować niż ciągnąć coś co do niczego nie prowadzi.
madziullka
Nigdy nie zostałabym w zwiazku w ktorym sie nie uklada ze względu na dzieci. Dzieci dziećmi a co ze mną? mam udawać cale zycie przed nimi jak bardzo kocham ich tatę?? Okłamywać? nie. Bardziej dzieci cierpią jak widzą bicie picie kłotnie. TO jest gorsze niz rozstanie rodzicow, bo to z czzasem zrozumieja a domowych awantur niestety nie,
alinagj1o2
Jak u mnie zaczęło się psuć na dobre,załatwiłam alimenty i złożyłam pozew o separacje.Nie dostałam separacji sędzina tłumaczyła że dzieci małe i jeszcze nic nie rozumieją.Byłam rozczarowana decyzjom.Jednak po kilku latach widzę że dobrze się stało . To co zrobiłam dało mężowi do myślenia że nie żartuję.zmienił się bardzo,widział co tak łatwo by stracił.
aniol
mikama popieram ja tego tez nierozumiem i do tej pory nieumiem zrozuumiec mojej matki ,ja bym odeszla niepatrzyla na dziecko gdy maz pije bije ..przeciez to bylaby ucieczka do leprzego zycia dla siebie i dla dzieci.ja mam udane małżenstwo ale maz wie ze mimo wielkiej miłosci gdyby kedys sie zmienil i pil lub stał sie innym czlowiekiem stracillby rodzine.
JustiSam
Nie ma
"prawdziwego szczescia". W kazdym zwiazku wkoncu zagosci rutyna. Milosc trzeba pielegnowac bo szybko usycha.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.