Menu

zy japlacz

mamusie czy jak wasze pociechy plakaly bo nie chca dac ze siebie wysilku to bralyscie je zaraz na rece ? bo moj juz sie wycfanil i chcialby byc ciagle na rekach ? (pout)

agnese32
 540  13

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Wychowanie placz dzieci reakcje rodzicow

Odpowiedzi

LaMandragora
Nie za bardzo rozumiem pytanie... wybacz.
Chodzi Ci o to, czy moje dziecko plakalo, gdy mu sie cos nie udawalo i czy wtedy chcialo na rece? Roznie to bywa/lo. Ogolnie wtedy raczej pokazuje, jak dalej moze sobie poradzic z dana sytuacja i pokazuje wyjscie, jak sobie z tym moze poradzic. A co do brania na rece... tak, bralam, biore i bede brala, tak samo z przytulaniem - nie szczedze. Nie mam leku przed zbytnim rozpieszczeniem.

Mam nadzieje, ze odpowiedzialam na temat. (grins)
agnese32
tak tylko moj ciagle chce byc na rekach ale nie chce sie ani troche wysilic ? jest ogromnym leniuszkiem ? (awve)
Runka
gdy placze to zalezy od rodzaju placzu, czy placze bo sie udezyl lub wywrocil to wtedy zawsze jest brany na rece i przytulany, ale gdy to jest placz by cos wymusic to niestety nie ma szansy na to abym go wziela na rece i tulila, zazwyczaj taki placz ignoruje....

gdy idziemy na spacer a chce abym go wziela na rece to nie placze, czasem go biore wtedy na rece ale to zazwyczaj na kilka chwil, o ile wogole uda mu sie uzyskac to abym go wziela na rece... ale za to na spacerze zawsze wykorzystuje tate, maz nie potrafi synowi odmowic Michasiowi wziecia na rece...
Ada3610
mój synek nie jest noszony na rękach, ani bujany. Nie uczymy go. Jak płacze podchodzimy i mówimy do niego, przytulamy, ale nigdy nie nosimy.
ausa
wiesz od jakiegos czasu moj synek tez preferuje tylko raczki ja zaczol chdzic nie moglam go wsadzic do wozka bo ch cial ciagle biegac kara dla niego byla siedziec w wozeczku a teraz ze schodow nie chce zejcs raczki bez problemu wsadzam go do wozka po spacerku chcial chodzic pokopac pileczke teraz wychodzi daje mu pilke a on na raczki przyklad z dzisiejszego dnia nie wiem co mu sie odmienilo moze to taki okres czasu nie jestes sama to nie sa LENIUSZKI pozdrawiam mocni(prezent)
LaMandragora
Tak a propos... dziecka NIE TRZEBA UCZYC bycia przytulanym. To smieszne, jezeli ktos tak twierdzi. Dziecko jest 9 m-cy w brzuchu i jest stale blisko matki. Tak wiec, gdy przychodzi na swiat, czy tez raczej, gdy opuszcza brzuch matki... nie tyle moze sie nauczyc laknac bliskosci, co wlasnie sie bez niej obchodzic. Bliskosc, ktora zaspokoic mozna poprzez przytulanie, noszenie, glaskanie, bliskosc fizyczna... jest tak naturalna potrzeba dziecka, jak oddychanie, jedzenie czy picie.
Z czasem uczy sie radzic sobie rowniez samodzielnie, ale to wlasnie, a nie kwestia tego, ze chce do matki... jest sprawa wyuczona.

Nie mylmy wiec tych obu spraw. Chec przytulenia sie do matki (ojca) to naturalna potrzeba a nie cos wyuczonego.

Co bylo pierwsze? Bliskosc czy rozlaka? No przeciez, ze bliskosc... i to ta 9-miesieczna.
LaMandragora
Skoro twoj synek jest takim leniuszkiem... to pobaw sie z nim. Dzieci w tym wieku ucza sie obserwujac. Dzialaja na zasadzie nasladownictwa.

Pierwsza faza rozwoju dziecka (pierwsze 7-lecie) to faza dziecka "z otwarta buzia", czyli z niezwykla otwartoscia "polykajacego" wszytko, co je otacza. Takie dziecko patrzy i chlonie wszystko, jak gabka, bez mozliwosci filtrowania tego, odgradzania sie od czegokolwiek. Tak wiec chlonie i to, co dobre i to co zle.

Reakcje na wszelkie sytuacje, np. niepowodzenia, to tylko powtarzanie tego, co widzi, jak reaguje najblizsze otoczenie w podobnych sytuacjach.
Tak wiec, jezeli dziecko sobie w takich sytuacjach nie radzi, moze warto by sie przypatrzych SOBIE: jak ja radze sobie w sytuacji, gdy mi cos nie wychodzi? co widzi wtedy moje dziecko mnie obserwujac? co przekazuje mu swoim zachowaniem?
Kasia1978
@La Mandragora..wyjęłaś mi wszystko z ust............Ja swoje dzieci przytulam non stop,na ręce też wezmę,nie wyobrażam sobie inaczej....
amalka
Zgadzam się z @La Mandagorą (grins)
amalka
Przepraszam"r" mi zjadło (kwiatek)
korek221
Kasiu wyjęłaś mi to z"dziuba"(grins) - przytulania nigdy dość:))
mój Grześ ma przeszło 7 lat - niby to ''poważny wiek" ale mój pieszczoch ma w nosie to że jest już dosyć duży i wciąż radośnie"ryje" mi się na ręce... inna sprawa, że ja już nie jestem w stanie Go podnieść na dłużej niż chwilkę (27 kg)pozostaje przytulanie - nawet w szkole na pożegnanie przytula się do mnie mocno i daje buziola :) czasem widzę ,że innym mamom trochę żal...
w końcu przytulany dzieciorek to szczęśliwy dzieciorek(grins)(grins)
JustiSam
@LaMandragora jaka Tu jestes madra...Szacun!(klaszcze) Zgadzam sie w 100%(kciuki)
JustiSam
mialo byc Ty
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.