W niektórych przypadkach lekarz zaleca badania wód płodowych. Jest to jednak badanie inwazyjne i bywa niestety ryzykowne. Czy miałaś robione takie badanie? Podziel się z nami swoimi doświadczeniami.
Chodzi o amniopunkcje...
Wiec... nie zgodzilam sie ani na inwazyjne, ani na bezinwazyjne badania majace na celu np. stwierdzenie zespolu downa.
Dlaczego?
Robiac takie badania trzeba sobie odpowiedziec. Czego oczekuje po takim badaniu? Czy jezeli okaze sie, ze cos jest nie tak jestem gotowa na aborcje?
Moja odpowiedz brzamiala w tym wypadku NIE.
Dla jednego rodzica takie badanie i ewentualnie zly wynik jest okazja, aby sie przygotowac na zycie z chorym dzieckiem, dla drugiego to zbytnie obciazenie, z ktorym moze sobie nie poradzic.
Moja dewiza brzmi: Nikt nie ma gwarancji na zdrowie. Zdrowie mozna stracic przy porodzie, jako dziecko, w wieku doroslym... nagle: w wyniku wypadku, choroby, przypadku...
Czy jezeli nasze dziecko zachoruje w wieku dzieciecym, poniesie szkody podczas porodu lub z wiekiem wyjdzie na jaw jakies schorzenie... to co?
Poza tym metody inwazyjne, jak juz na wstepie w pytaniu napisano, niosa za soba ryzyko poronienia.
Nawet takie niewielkie ryzyko to dla mnie zbyt duze ryzyko.
Nigdy nie zdecydowalabym sie na badanie, ktore chocby w milionowej czesci narazalo zycie mojego nienarodzonego jeszcze dziecka.
Aha... co jeszcze? Takie badania mowia nam jedynie, ze np. dziecko bedzie na to i na to chore... to tyle. Nie mowia nic o jego zdolnosciach adaptacyjnych... jak bedzie sobie radzilo w zyciu. Np. wsrod ludzi z zespolem downa sa tacy, ktorzy cale zycie zdani sa na opieke innych i tacy, ktorzy prowadza w miare samodzielne zycie.
Taki przyklad. Wozac codziennie corke do przedszkola codziennie widzialam mezczyzne z zespolem downa, ktory pod krawatem, z teczuszka, kazdego dnia dojezdzal do pracy. Gdyby nie jego rysy twarzy, typowe dla ludzi z zespolem downa, nikt nie pomyslalby, ze jest on chory...